usulovski prowadzi tutaj blog rowerowy

Góry Slieve Bloom

  • DST 120.20km
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Author Horizon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 lutego 2011 | dodano: 15.02.2011

Athy - Mountmellick - Cadamstown - Góry Slieve Bloom - Portlaoise - Athy


Przestało w końcu wściekle wiać, pojawiło się nawet słońce i nic nie stało na przeszkodzie by zrobić wreszcie pierwszą setkę w tym roku. Bezpośrednim powodem wyboru trasy była chęć zdobycia najbliższego BIG-a (http://www.challenge-big.eu), nie kolekcjonuję ich co prawda, ale szykuję pole na wypadek gdybym jednak zmienił zdanie;) Będącą dzisiejszym celem przełęcz pokonałem już kilka razy, ale tym razem postanowiłem ją sfotografować na pamiątkę. Nie udało się, przegapiłem ją, taka była wielka;) Nic straconego, w Górach Slieve Bloom jeszcze nie byłem w kilku miejscach, będzie więc zapewne okazja odrobienia skutków tej nieuwagi.

Jechało się - jak na tę porę roku i pierwszy dalszy wypad - nawet nieźle. Author Horizon, choć przerdzewiały i przeżarty gdzie się tylko da ("dedykowany" na na miasto, przechowywany przez cały rok przed domem) nawet dawał radę. Raz świeciło słońce, raz padało, jak to tutaj. Pod wpływem wibracji odpadła od bagażnika tylna lampka, udało mi się ją odnaleźć, działa ale odpadł od niej kawałek pokrywy. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Wyrażone przez mdudek (w drodze na zlot PRI) obawy okazały się zatem w pełni uzasadnione:-) Odcinek górski był bardzo przyjemny, reszta już nudna, co w mojej okolicy jest raczej normą, ostatnie 30 km pokonywałem po zmroku. Tuż przed domem - dosłownie 20 metrów (sic!) przed drzwiami - wjeżdżając na krawężnik zorientowałem się, że złapałem kapcia w przednim kole, i nie wiadomo czy się z tego faktu cieszyć czy smucić;-)


Akwedukt z XVIII w.



Na górze płynie (stoi?) Grand Canal.



Vicarstown, przystań w głębi lądu.



Dróg Ci u nas dostatek



Dwór w Emo (1790). Podobno jakaś wielka niesamowicie ważna atrakcja turystyczna, podobno nazwa miejscowości jest śmieszna.





Obrazek irlandzki, ruiny wśród pola buraków i krów.



Nieco dalej taki widoczek.



Góry Slieve Bloom. Po lewej stronie można dostrzec drugą tęczę.



Urokliwa dróżka w masywie Slive Bloom



Baureigh (486m), trochę marsjański krajobraz.



Tutaj już bardziej ziemsko.



Teraz już tylko w dół.


Kategoria >100 km


komentarze
serwecz
| 18:00 czwartek, 24 lutego 2011 | linkuj Świetne kolory! Jakoś mi się z moim przejazdem przez Izery skojarzyły.
usulovski
| 09:57 czwartek, 17 lutego 2011 | linkuj Mdudi, Twoje obawy dotyczyły sposobu zawieszenia tylnej lampki na bagażniku. A zlot na powrót odbędzie się w górach więc trenować trzeba jak najwięcej;)
Misiacz
| 20:53 środa, 16 lutego 2011 | linkuj Jak fajnie poczytać o wyjazdach poza Polską!
mdudi
| 08:24 wtorek, 15 lutego 2011 | linkuj O te ruiny mi się podobają :]. Już nie pamiętam, że miałam jakieś obawy, pewnie mało ważne były, że o nich zapomniałam. Widzę Vilquu, że mocno trenujesz przed tegorocznym zlotem :P.
zyla82
| 06:18 wtorek, 15 lutego 2011 | linkuj Super wycieczka, nawet zza tych ruin krowa wygląda. Chyba za szybko podjeżdżałeś, że nie udało się sfocić BIG-a. Pozdrower
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!